Witam ponownie!
W dzisiejszym wpisie, chciałbym dokończyć recenzję nowego startera, tak więc ocenić modele Mrocznych Aniołów. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że mam do tej armii duży sentyment, zwłaszcza do starszych, trzecio-edycyjnych modeli i image-u całego zakonu.
Jak to zwyczajowo bywa, na pierwszy ogień polecą najciekawsze smaczki- dowództwo! Kochany wydawca umieścił w zestawie dwa lub trzy modele dowódców , z czego jeden występować będze tylko w edycji specjalnej (mającej szybszego pre-ordera), Mowa tutaj o kapelanie śledczym. Model ten, jest w mojej opinii bardzo udany, jest znacznie masywniejszy od większości figurek do marines, co jest charakterystyczne dla modeli z tego boxa. Generalnie nie ma w nim nic, co wzbudzałoby we mnie jakiś większy zachwyt - ot, poprawnie wykonany modelik.
Następnym przedstawicielem HQ z armii Mrocznych Aniołów jest kronikarz, jest on definitywnie moim ulubionym modelem do astartes z tego pudełka, choć wiele osób zarzuca mu wtórność, w porównaniu do starego modelu Ezekiela. Nie podzielam ich opinii. Ten , jest całe eony ładniejszy! Games Workshop musiało spostrzec trend panujący wśród modelarzy na konwertowanie psioników w sposób, by ich gestykulacja przywodziła na myśl rzucanie zaklęcia i zastosowali ten sam zabieg, co wywołało bardzo fajny efekt.
Trzecim, i zdecydowanie najmniej zachwycającym modelem jest Company Master. Jak wcześniej wspominałem, figurki z tego startera zdają mi się być masywniejsze od starych pierwowzorów- tutaj to zjawisko w dziwny sposób kojarzy mi się ze słoniowatością, na którą to chorobę cierpią starsi ludzie.Model ten ma niewiele wspólnego z jakimikolwiek proporcjami. Miecz, szlafrok i gigantyczne skrzydła na hełmie nie dodają mu na uroku (jak w starych modelach) lecz karykaturalności.
Oceniliśmy dowództwo, teraz kolej na wojaków podstawowych - tactical squad. Oddzialik ślicznie wykonany, wiele modeli ma niektóre części pancerza nawiązujące do starszych ich typów, które znamy z Forge Worlda. Sierżant, jak na aniołka przystało ma na sobie szatkę, co w ładny sposób wyróżnia go od podkomendnych. Jedynym moim zarzutem względem tego modelu jest jego statyczność. Wyposażenie oddziału prezentuje szeroką gamę broni plazmowych, od pistoletu po działo. Traktuję to in plus , gdyż bronie tego typu zawsze były elementem wyróżniającym ten zakon.
Następnie przypadają do oceny żołnierze z pierwszej i drugiej kompanii Mrocznych Aniołów, tak więc kolenjo: Death- i Raven- wing. Terminatorzy ze skrzydłą śmierci prezentują sobą bardzo ładny poziom, lecz nie odróżniają się zbytnio od swoich kolegów powstałych po użyciu paczki termosów z dodatkami z Dark Angels Veteran Squad'u , czego oczywiście nie odbieram jako wadę. Modele mają ciut ciekawsze pozy od standardowych kolegów, natomiast garb sierżanta przyozdobiony jest charakterystycznym pióropuszem
Ravenwing jest moją ulubioną formacją wewnątrz tego zakonu, i muszę przyznać, że modele nie psują mojego ich wyobrażenia w żadnym stopniu. Nie mogę powiedzieć, by różnili się w znacznym stopniu od swoich kolegów z Battleforca czy zwykłej paczki Ravenwingu, ale wciąż- wyglądają super. Z tego co widzę, GW poprawiło rzeźbę rur wydoechowych swoich modeli, dzięki czemu zyskały one bardzo wiele.
Mam nadzieję że druga część recenzji nie okazała się rozczarowująca, zapraszam do dołączania do społeczności mojego bloga oraz komentowania
W dzisiejszym wpisie, chciałbym dokończyć recenzję nowego startera, tak więc ocenić modele Mrocznych Aniołów. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że mam do tej armii duży sentyment, zwłaszcza do starszych, trzecio-edycyjnych modeli i image-u całego zakonu.
Jak to zwyczajowo bywa, na pierwszy ogień polecą najciekawsze smaczki- dowództwo! Kochany wydawca umieścił w zestawie dwa lub trzy modele dowódców , z czego jeden występować będze tylko w edycji specjalnej (mającej szybszego pre-ordera), Mowa tutaj o kapelanie śledczym. Model ten, jest w mojej opinii bardzo udany, jest znacznie masywniejszy od większości figurek do marines, co jest charakterystyczne dla modeli z tego boxa. Generalnie nie ma w nim nic, co wzbudzałoby we mnie jakiś większy zachwyt - ot, poprawnie wykonany modelik.
.jpg)
Trzecim, i zdecydowanie najmniej zachwycającym modelem jest Company Master. Jak wcześniej wspominałem, figurki z tego startera zdają mi się być masywniejsze od starych pierwowzorów- tutaj to zjawisko w dziwny sposób kojarzy mi się ze słoniowatością, na którą to chorobę cierpią starsi ludzie.Model ten ma niewiele wspólnego z jakimikolwiek proporcjami. Miecz, szlafrok i gigantyczne skrzydła na hełmie nie dodają mu na uroku (jak w starych modelach) lecz karykaturalności.
Oceniliśmy dowództwo, teraz kolej na wojaków podstawowych - tactical squad. Oddzialik ślicznie wykonany, wiele modeli ma niektóre części pancerza nawiązujące do starszych ich typów, które znamy z Forge Worlda. Sierżant, jak na aniołka przystało ma na sobie szatkę, co w ładny sposób wyróżnia go od podkomendnych. Jedynym moim zarzutem względem tego modelu jest jego statyczność. Wyposażenie oddziału prezentuje szeroką gamę broni plazmowych, od pistoletu po działo. Traktuję to in plus , gdyż bronie tego typu zawsze były elementem wyróżniającym ten zakon.

Ravenwing jest moją ulubioną formacją wewnątrz tego zakonu, i muszę przyznać, że modele nie psują mojego ich wyobrażenia w żadnym stopniu. Nie mogę powiedzieć, by różnili się w znacznym stopniu od swoich kolegów z Battleforca czy zwykłej paczki Ravenwingu, ale wciąż- wyglądają super. Z tego co widzę, GW poprawiło rzeźbę rur wydoechowych swoich modeli, dzięki czemu zyskały one bardzo wiele.
Mam nadzieję że druga część recenzji nie okazała się rozczarowująca, zapraszam do dołączania do społeczności mojego bloga oraz komentowania
Comments
Post a Comment