Skip to main content

Pampry z czarnego rynku czyli o odlewnictwie słów kilka

Hej kochani!

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami kilkoma przemyśleniami w związku z spopularyzowanym ostatnimi czasy w nadwiślańskiej krainie procederem odlewania pacyn. Motorem napędowym moich rozważań jest oczywiście pewna urocza parka z pięknego miasta Łodzi, oraz kłótnie związane z ich działalnością mające miejsce na łamach rozmaitych grup na portalu niejakiego Marka Cukiergóry, zwłaszcza tych związanych ze oldhammerami, middlehammerami itp, jako bardziej opłacalnymi w odlewaniu i wyprodukowane w technologii ułatwiającej odlewanie (pozdrawiam osoby które próbowałyby podrobić współczesne plastiki).

   Chyba najważniejsza rozterką jest pytanie czy warto kupować takie modele. Dla mnie ten temat zdaje się być względnie jasny - Jeśli godzimy się na nieszczególnie przewidywalną jakość (nie żeby GW w czasie produkci tamtych modeli miało jakąś znacznie lepszą) i przede wszystkim jeśli nie planujemy kiedykolwiek sprzedawać tych modeli! Bo o ile nie widze nic złego w tym, że będę mógł sobie zagrać np w Mordheim na trudno dostępnych wzorach przeznaczonych do tej gry w przystępnej cenie... ale liczę się z tym że tylko na użytek własny.

   Oczywiście w trakcie lektury poprzedniego paragrafu część z Was mogła doznać głębokiego bólu ujścia okrężnicy i generalnie herzklekotów wszelakich... Wszakże to przeczy idei kolekcjonerstwa! I zasadniczo się z tym zgadzam... natomiast stanowczo wypieram się miana kolekcjonera :) Dla mnie istotą zabawy nie jest zbieranie antycznych grudek ołowiu a granie w gry ładnie pomalowanymi i możliwie najbardziej klimatycznymi pacynkami! I ciężko mi ukryć, że to bardziej kolekcjonerskie podejście zalatuje mi niestety snobizmem.

   W całym zagadnieniu oczywiście ciężko wyzbyć się hipokryzji, wszakże kupując odlewy wspieram ten proceder, przykładam rękę do szerzenia się bezprawia i ogólnie temat cuchnie kałem. I jest to prawda, natomiast w ograniczonym zakresie.

   Nie chcę tutaj usilnie doszukiwać się argumentów mających na celu zamaskowanie mojej niekonsekwencji w tym temacie, ale po pierwsze- właściciel praw do tych wzorów już z nich nie korzysta i w żaden sposób nie kapitalizuje. Zatem kupując kopię nie doprowadzamy do konfliktu interesów między właścicielem praw a podłym podrabiaczem. W czyje interesy więc to godzi? Może kolekcjonerów, którzy za te same wzory odlane 15-30 lat wcześniej i z trochę innego stopu metali płacą/zapłacili wielokrotność kwoty którą wydałem ja? No chyba nie do końca bo ich wartość jako unikatów i oryginałów jest dokładnie taka sama.... Jedyną więc stroną która ponosi szkody na wskutek w/w procederu jest ego i osobista duma kolekcjonerów!

Kuuurła jakie drogie te dog of łory
   Naturalnie, zachowanie odlewników jest godne nagany w związku z faktem że zazwyczaj niedostatecznie klarownie ( tudzież wcale) nie informują potencjalnych nabywców o nieoryginalnym charakterze sprzedawanych ludków, ale nie oszukujmy się. Jeśli na popularnym polskim portalu aukcyjnym pojawia się kompletna banda do mordheima o cenie rynkowej oscylującej wokół 150 funtów brytyjskich za cenę 115 peelenów to naprawdę nie trzeba być geniuszem żeby domyślić się że coś jest nie tak.

  

Abstrakcyjnie więc zaryzykuję tezę godną polaka-nosacza sundajskiego że odlewy są tak długo akceptowalne, jak długo są tanie. Nie wprowadzają bowiem natenczas w błąd i nie udają wyrobów oryginalnych.

   Mam nadzieję że nie poniosę zbyt surowej kary w internetach za moje tezy, liczę na rzeczową i serdeczną dyskusję na ten temat. Oczywiście mój felieton nie miał nikogo obrażać ani zachęcać do zachowań niezgodnych z prawem, stanowić miał jedynie podstawę do wymiany myśli :)

Comments

  1. Zasadniczo zgadzam się, niekiedy takie odlewy są jedyną szansą na zdobycie modelu który już od dawna nie jest w produkcji. Jedyne co boli to fakt, że niekiedy ktoś próbuje je sprzedawać jako oryginały.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Każdego ludka którego GW wyprodukowało da się kupić! Nie mówię tu o figurkach mających 10-15 lat bo to jest dostępne powszechnie, a o rzeczach nawet tych sprzed 30, też daje się to dostać!

      Delete
    2. No tylko cena Gonzo za pierwszy model Lichmastera mocno odstrasza...

      Delete
    3. Odstrasza to cena za niereleasowane Squaty... dlatego ich nie mam ;)

      Delete
  2. 100% racji w tym co napisałeś. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  3. 100% racji. Jeżeli jakiś producent dłużej nie kapitalizuje danych wzorów to dla mnie jest to po prostu Abandonware. Produkt na granicy legalności. Oczywiście kiedy GW wprowadzi te wzory do jakiegoś mail ordera albo dodruku, automatycznie ich odlewnicy stają się złodziejami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oprócz producenta (czyli GW - jakoś nikt nie podrabia masowo figurek do innych systemów) stratni na takim procederze jesteśmy wszyscy. Oczywiście pod warunkiem, że odlewnik nie płaci ZUS i podatku dochodowego.

      Ale najbliżej mi chyba do opinii Maniexa. Może dodałbym, że to takie korzystanie z przyjacielskiej pomocy. Teoretycznie każdy, kto kupił sobie figsy, ma prawo zrobić sobie ich mniej lub bardziej udane kopie NA WŁASNY UŻYTEK (nie na sprzedaż!). A że nie każdy ma skilla i materiały...

      Delete
    2. To ciekawa sprawa. Mam wiedzę i sporo bitsów olewam (przysłowiowy meltagun których gw daje co kot napłakał. Jak koledzy przychodzili po prośbie to wiele razy chciałem kogoś nauczyć jak odlewać, ale dziwnym trafem prawie każdy woli gotowca dostać..

      A od kiedy zarabiam tyle, że do dochód za godzinę pracy przewyższa koszt figurek odlanych w ciągu godziny to i odlewać przestałem ;)

      Delete
    3. To prawda, że powinien obniżyć cenę dodatkowo o potencjalną składkę na zus i podatek żeby zachować choć pozory uczciwości :-) Tym niemniej zrobienie mi dobrze poprzez odlanie ludzika na którego polowałem przez 10 lat jest więcej warte niż 0.0001 grosza do mojej emerytury ;-)

      Delete
    4. Nie ma i nigdy nie było czegoś takiego jak Abandonware, to termim powstały by goić sumienie. To że ktoś zrobił grę 30 lat temu nie znaczy że nie ma do niej praw i że można ją bezkarnie piracić. Co innego gdy autor gry wyraźnie zaznaczy że jest free albo nawet udostępni w celach edukacyjnych / naukowych kod źródłowy.

      Delete
    5. Jak dla mnie to odlewnicy okradają wszystkich nas i to przez nich nasze kolekcje powoli stają się coraz mniej wartościowe. Kiedyś było Ci trudno wysupłać kasę na modele, ale pocieszałeś się, że to "inwestycja" i nie stracą na wartości. Otóż przez odlewników tracą i to bardzo!

      Delete
  4. Z wielkim smutkiem czytam takie wpisy. Nie stać Cię to nie grasz - a nie kupujesz podróbki i udajesz, że masz super figurki.
    Hobby figurowe jest drogie. Zawsze takie było i nadal jest.
    To tak jakbyś usprawiedliwiał jazdę na gape (przecież jedna osoba w cej nie robi różnicy przewoźnikowi), kradzież bułki (to tylko jedna bułka - wieczorem i tak wyrzucają nieświeży towar) i tak dalej. Przykłady można mnożyć w nieskończoność.
    Kupując odlewy jesteś paserem - ktoś ukradł wzór figurki, olał go i sprzedaje żeby zarobić.
    Różnie dobrze możesz grać kamieniami bo też będą się dobrze prezentować.
    Albo ukraść komuś jego figurki - jak kraść to na całego - po co przepłacać.

    Urokiem niedostępnych modeli jest fakt ich niedostępności.

    Sztabki złota też możesz wykonać z gipsu i pomalować ale nie zmieni to faktu że nadal masz gips, a nie złoto.

    Uważam, że wpisy takie jak te - wyrażające poparcie procederu odlewnia figurek i handlu nimi są szkodliwe i naganne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj coś kogoś zabolało? Takim podejściem "nie masz kasy to nie grasz" można dobić nasze hobby itp.

      Delete
    2. W pełni popieram. Odlewnicy korzystają na tym, że hobby jest mało popularne.
      Jeśli ktoś uważa, że odlewanie jest dozwolone bo modele są drogie i mnie na nie nie stać - niech sobie podrobią znaczki, obrazy czy inne dzieła. I niech powiedzą, że to tylko na własny użytek.
      Hipokryzja i czyste złodziejstwo!

      Delete
  5. @Torin
    Lepiej kraść czyjąś pracę (wzory figurek) i płacić takiemu odlewnikowi niż kupić figurkę po cenie kolekcjonerskiej?
    To w jakim celu kupować podróbki skoro wiesz, że grasz śmieciami.
    Graj pomalowanym kamieniem.
    Lubisz się sam oszukiwać? To jakbyś sam się obsikał i twierdził, że to ciepły deszcz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Te, Anonimowy, bo Ci żyłka pęknie i się spocisz. Piłeś? Nie pisz.

      Delete
    2. W Polsce osób bawiących się w gry figurkowe jest relatywnie niewiele (w porównaniu do innych hobby). Kupujesz figurki żeby się wystawić na bitwie i pokazać swoją armię.
      A z kim grasz? Z innymi kolekcjonerami. Porównujecie swoje zbiory, analizuje malowanie czy konwersje. Wszyscy mają dużo przyjemności.
      To jak z kolekcjonerami starych samochodów. Nie wyobrażam sobie przyjechać na zlot klasyków z tekturową makietą samochodu do której wsadzić silniki od kosiarki.
      I to tłumaczenie... Stary klasyczny model, (bmw, Porsche, mg, itp) już od wielu lat nie produkują tego samochodu i nie korzystają z wzoru to sobie go skopiuje i będę udawać że ja też mam super klasyk.
      Czy wy na prawdę tak myślicie i szukacie usprawiedliwienia dla kupowania pirackich odlewów figurek?
      Toż to hipokryzja i racjonalizacji tego co jest najgorsze w kolekcjonowaniu.

      To tak jakbyś kupił bardzo cenną monetę i pokazywał ją jako autentyczną.

      Delete
    3. This comment has been removed by the author.

      Delete
    4. This comment has been removed by the author.

      Delete
    5. Zgadzam się z Anonimowym. Niestety zasada jest banalna, odlewanie bez zgody twórcy systemu jest kradzieżą. Dokładnie według zasady: nie stać Cię nie grasz...
      W końcu nie stać Cię na drogie auto to nim nie jeździsz itd. W końcu jak chcesz pograć z kolegami to zawsze znajdzie się ktoś, kto Ci pożyczy modele. Możesz również szukać okazji itd.
      Jednak zawsze wygodniej zabrać coś co należy do kogoś innego bo to przecież "wspólne". Pamiętam jak to wszyscy opowiadali, jak za komuny wszystko było w zakładach "wspólne"... Dlatego znikały narzędzia, produkty...
      No ale odbiegłem od tematu. Chcesz zagrać w system do którego ciężko o figurki? Przecież możesz skonwertować własne z części. Nawet odlewanie drobnych elementów jest przez GW dopuszczalne o ile potrzeba stworzyć coś co bazuje na ich częściach ale brakuje tam jeszcze czegoś. Natomiast takie kopiowanie ich wzorów bo przecież już ich nie produkują to niestety złodziejstwo. Przykładem jest Blood Bowl. W zeszłym roku można było kupić stare metalowe zestawy w przystępnej cenie na stronie GW. To były krótkie promocje, więc jakoś mają możliwość odlewania ich dalej, więc tłumaczenie, że się tym już nie zajmują jest śmieszne.
      Jeżeli ktoś chce się bawić w odlewanie to ja nie widzę przeszkód :). Przecież można stworzyć własny wzór ładnej figurki i odlewać ją dla potencjalnych kupujących :). Tylko, że wtedy każdy powie, a po co mi ten kaktus? Na turnieju nim nie zagram, a nie zbieram modeli na wystawkę.
      A tak uprzedzając niektóre komentarze :):
      - nie piłem,
      - nie mam bólu dupy,
      - mnie stać na figurki, które chcę mieć,
      - chcecie odlewać i kupować odlewy, róbcie to ale nie wmawiajcie innym, że to jest ok (sobie już wmówiliście, więc ewentualnie musicie wmówić sobie, że to jednak nie jest ok)
      - jak okradacie twórców (figurki jak muzyka czy film) to jak będziecie mieć coś własnego, a szczególnie jak sami stworzycie jakiś pomysł, to nie denerwujcie się, że Was okradli.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie z tego miejsca :)

      Delete
  6. W cenie kolekcjonerskiej, dzięki, postoje, jak ludzie by do tego tak podchodzili to byś został z tymi okazami sam na sam. Nawet Microsoft toleruje istnienie pirackich systemow bo wie że to im tylko robi dobrze. Chociaż to nie do końca dobry przykład bo kopie np. modeli do Mordheim nikogo nie pozbawiają dochodu. Wyluzuj:) Podpisz się :)

    ReplyDelete
  7. Poza tym widzę podejście kolekcjonera które jest mega wąskie. Jest grupa ludzi których bawi gra, a kolekcjonowanie i malowanie uznają za tolerowany dodatek lub pewnego sortuj podatek. Zmieniając armię co chwilę robimy to po taniości. Malowanie Jest trikolor i tutaj taka reprezentacja zaryzykuję że używa 75% modeli odlewanych.

    ReplyDelete
  8. Pfff... Czy Wy naprawdę czytacie co piszecie? No wybaczcie, ale typowe z Was Janusze. Dlaczego w takim razie nie kupujecie modeli kartonowych i nie gracie nimi :D. Normalnie można się popłakać ze śmiechu. Mnie bawi gra i zwisa mi czy grasz kopiami czy oryginałami. Natomiast takie tłumaczenie jak Wasze to tylko usprawiedliwianie tego, że ktoś jest takim małym złodziejaszkiem :). Pamiętam, że takie same było tłumaczenie jak kupowało się pirackie gry kiedyś.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Piracie gry miały wydawców i twórców którzy pobierali profitu z zakupu oryginalnych kopii

      Delete
    2. Mennica bijące denary i inne monety też już upadły, państwa przestały istnieć - nie porabiasz monet by traktować je jak oryginały.
      Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich zachowań.

      Delete
    3. Nie słyszałem, żeby GW upadło :D, chyba jestem nie w temacie. Pewnie Forge World też upadł, że na allegro można kupić China World :D?

      Delete
  9. @Anonimowy - nie traktuję ich jako oryginałów - oryginały można np. sprzedać. Mój ojczulek zajmuje się numizmatyką i wyobraź sobie ża regularnie są robione repliki monet wycofanych z obiegu.

    @KK
    Mój artykuł nie ma najmniejszego zastosowania wobec modeli będących w sprzedaży, ani nawet modeli z kontynuowanych do dziś linii wydawniczych ( nie żeby to drugie miało znaczenie)

    A GW nie sprzedaje tych modeli o których pisałem

    ReplyDelete
  10. GW jest właścicielem tych modeli i w każdej chwili może wznowić ich produkcję oraz sprzedaż. Jeżeli ogłosi, że oddaje licencję do darmowego użytku to nie widzę przeciwwskazań. Natomiast jak długo wzory figurek są ich to są ich i nic tego nie zmieni. Prawo w tej kwestii jest brutalne i sądów nie interesuje, że oni już ich nie produkują. Własność autorska nie wygasa nawet po śmierci tylko przechodzi na członków rodziny. Na necie można kupić odlane metalowe figurki Blood Bowl czy Necromundy, a oba te systemy znów są w sprzedaży i jak pisałem w zeszłym roku pojawiły się znów na stronie GW modele do Blood Bowl, jak w takim razie oceniać proceder ich odlewania? Jak odleją znów modele do innych systemów lub stare modele to będzie to okradanie ich czy nie?
    Jak dla mnie taka sytuacja to zaklinanie rzeczywistości. Możesz rozwiać swoje wątpliwości i napisać do GW co oni o tym sądzą :). Na pewno udzielą Ci wyczerpującej odpowiedzi.

    ReplyDelete
  11. Słuchaj, nie zamierzam udawać że to zgodne z prawem ( odlewanie, bo kupowanie i użytkowanie na potrzeby własne jest i nic nikomu do tego) natomiast gdyby post brzmiał "odlewanie jest nielegalne." to miałby raczej wątpliwą wartość opiniotwórczą/komentatorską.

    Wpis na blogu zajmował się zagadnieniem etycznym i przedstawieniem poglądów. Dotykał tematów takich jak na przykład istota hobby, obrazował różne aspekty hobby na których skupiają się różni ludzie, osobisty pogląd na sprawy w kwestii etycznego ujęcia problemu.

    Oczywiście w to miejsce możnaby napisać artykuł o niezbywalnym charakterze praw do własności intelektualnej, albo analizę ekonomiczną wzrostu cen modeli w funkcji czasu... ale nie o tym na miłość Boską jest ten artykuł. Abstrahuję w nim od kwestii prawnych, bo są zwyczajnie nieciekawie

    ReplyDelete
  12. Jest jedna grupa, w którą pirackie wzory uderzają - są to producenci legalnych zamienników. Koszt jednego dobrego wzoru w 28mm to jakieś 300-700 zł (a czasem i więcej), zależnie od rzeźbiarza, jakości i technologii. Siłą rzeczy zrobienie zamienników do takiego Mordheima to inwestycja dobrych kilku tysięcy złotych, które trzeba w cenie odrobić (temat kosztów legalnej działalności przemilczę) i uważam, że sprzedaż tanich figurek dlatego, że się ukradło wzór jest po prostu nieuczciwą konkurencją.

    ReplyDelete
  13. Piękna gównoburza :) Dobry wpis;)

    ReplyDelete
  14. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  15. Nielegalnemu odlewnictwu mówie nie. Uważam takie odlewanie za kradzież własności intelektualnej, sprzedaż z wprowadzaniem klienta w błąd za oszustwo, a kupowanie za celowe lub niecelowe paserstwo.
    Jeśli potrzebuję niedostępnych w akceptowalnej cenie ludków jest milion innych, legalnych opcji. Choćby konwertowanie lub wykorzystywanie modeli innych producentów.
    Coś takiego jak abandonware nie istnieje. Jest tylko przepis dotyczący dzieł sztuki, książek, itp., że ich treść po 70 latach od śmierci twórcy może trafić do domeny publicznej. O ile wiem GW finansowo stoi nieźle i nic nie wskazuje, żeby wyciągnęli nogi 70 lat temu😉
    Jak komuś sumienie i osobiste poczucie praworządności pozwala na zabawę z odlewami - powodzenia. Ja jestem na nie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. This comment has been removed by the author.

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
  16. Żaden problem. Jak ktoś sobie odlewa w domu i tylko na własny użytek do gry z kumplami, to nikogo to nie powinno obchodzić. Gorzej jak łazi z tym na turnieje i sprzedaje - nawet jeśli informuje uczciwie, że handluje odlewami, to takiej sytuacji nie powinno być.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ach te turnieje w mordheim albo storm od chaos do VIed :D

      Delete
  17. Co ja tu czytam xD gdzie mój chipsy i piwko?... :P zaskoczyliście mnie tą gównoburzą z rana. Z mojego doświadczenia (dość bogatego) z naszym środowiskiem figurkowym to ci najbardziej święci w 2017, w 2004 lali na potęgę wszystko jak leci. Cebula mocno w narodzie i hipokryzja.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chryste nie spodziewałem się że mój blog uzyska moc wywoływania duchów!

      Delete
  18. Cała ta dyskusja jest bez sensu.
    Bronienie tezy, że "odlewanie jest dopuszczalne ponieważ chcę sobie zagrać a stare modele są za drogie i mało dostępne" - jest tak słabe i bez sensu, że zęby bolą.

    Drodzy "piraci" - oświecę Was!
    Aby zagrać sobie w Mordheim na prawdę nie trzeba grać modelami sprzed 10 lat. Można kupić zwykłe, aktualne plastiki i gra będzie równie ciekawa i przyjemna. Więc ten argument wam odpada.
    Pozostaje jedynie ból okrężnicy polegający zazdrości i próbie zaimponowania innym że "ja też mam stary, rzadki model".
    Słabe. Po trzykroć słabe...

    ReplyDelete
  19. w artykule zwróć proszę uwagę raczej główny argument stanowi coś zgoła innego :)
    Bardziej jednak skupiam się na fakcie że właściciele tych praw nie tracą nic, bo nie sprzedają tych modeli, a rzeźbiarze też nic nie tracą, bo rzeźbiąc dla GW przenosili prawo do IP

    ReplyDelete
    Replies
    1. To tak jakbyś powiedział, że Milka nic nie traci jak ukradniesz czekoladę z Tesco. TO NIE MA ZNACZENIA!

      Delete
    2. Nie do końca. Bo NIKT nie dystrybuuje tego towaru. Ani milka jako producent, ani tesco jako dystrybutor, ani rzeźbiarz nie uciekł z wzorami np do Foundry.

      Przechodzisz na czarwonym świetle, ale nikt nie jechał, wszyscy mogą spokojnie mieć to w dupie.

      Delete
  20. Z przyjemnością będę omijać ten blog z daleka. Przy takich poglądach jak te - tu prezentowane - miejscem tego bloga są otchłanie zapomnienia.

    A złośliwa cebula podpowiada, by złożyć najserdeczniejsze życzenia by najcenniejsza moneta w Twoich zbiorach okazała się bezwartościową podróbką.

    ReplyDelete
  21. Ja wiedziałem, że tak będzie... ;)

    ReplyDelete
  22. Dopisuje się jak Anonimowy. Szkoda czasu na tłumaczenie ludziom czegoś co jest oczywiste.

    @Brushlicker Studio
    "Przechodzisz na czarwonym świetle, ale nikt nie jechał, wszyscy mogą spokojnie mieć to w dupie."

    Niby mogą, ale jak Cię złapią to dostajesz mandat i nie ma znaczenia, że nikt nie jechał... No chyba, że prawo się zmieniło i znów o czymś nie wiem :P.

    To takie piękne w nas Polakach, że zawsze usiłujemy tłumaczyć nasze błędy i złe uczynki zwalając winę na innych i tłumacząc jak to niby powinno wyglądać. Kradzież bułki w sklepie też jest przestępstwem nawet jeśli jesteś głodny. Tym bardziej, że zazwyczaj gdybyś wszedł do sklepu i poprosił o bułkę, bo jesteś głodny to byś ją w większości dostał. Natomiast lepiej wytłumaczyć to sobie, że zabierasz bogatym i dajesz biednym (czyli sobie), a za manko zapłaci w sklepie inna biedota czyli pracownicy. Z figurkami jest tak samo i nic tego nie zmieni. Jak ktoś dobrze zauważył, można wziąć figurki zamienników lub do standardowych systemów i grać w Mordheim, no i super gra, super figurki własnoręcznie przerobione. Natomiast lepiej się usprawiedliwiać.
    Niestety twierdzenie, że na własny użytek i tylko dla gry dla fanu nie obroni się nigdzie. Skoro dla fanu to po co Ci kopie oryginałów? Skoro nie zamierzasz nigdy ich sprzedawać to mam rozumieć, że pewnego dnia je wywalisz na śmietnik? Jakoś nie słyszałem o takich przypadkach. Skoro nie odlałeś tych modeli sam, to skąd je wziąłeś? Jeżeli je kupiłeś to chyba wsparłeś przestępstwo...? No i jak zostały pomalowane i przyklejone do podstawek to jak ktoś zorientuje się, że nie są oryginalne? Nawet po jakości metalu wielu osobom będzie trudno bez odpowiednich testów. Tym samym twierdzenia takie mają na celu usprawiedliwienie siebie i wmówienie innej grupie, że to prawie legalne i tak naprawdę można to robić bez obaw. W końcu jeśli większość zaakceptuje takie twierdzenie to być może stanie się to legalne w jakiś sposób i będzie można otwarcie okradać innych.
    A to że ich nie dystrybuuje to w każdej chwili może, ale jak rynek będzie zalany podróbkami to kto kupi te wzory? Kupisz oryginalną figurkę w GW skoro na półce masz już komplet podróbek w prawie identycznym stanie jakościowym? Jak mi powiesz, że Ty kupisz, to czy jesteś pewien, że zrobi to każdy? Wydaje mi się, że 90% oleje wtedy GW bo po co jak już mam pomalowane i gotowe do gry.

    Również dziękuję za nie przekonanie mnie i żegnam...

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

H&S Ultra Review/Recenzja

Zbliża się trzeci rok jak korzystam z aerografu Harder&Steenbeck Ultra i powoli zaczynam rozglądać się za czymś nowym, uznałem więc że będzie to dobry moment na spisanie moich wrażeń z pracy z tym urządzeniem. Prawdopodobnie nie będę mógł się powstrzymać i omówię również ogólną specyfikę produktów tej firmy i jej rozwiązań.

As I am using Harder&Steenbeck Ultra airbrush for third year now, and I'm slowly looking for some upgrade, I've came to a conclusion, that this is propably the best moment to review it as a product, due to amount of experience i have with it. Also, I guess it would be hard for me not to talk about my general opinion about this manufacturer's product line and technical solutions implemented to it.

Moją Ultrę kupiłem po katowaniu się przez pół roku chińskim aerografem z aukcji za 60zł. Bardzo cenię sobie to doświadczenie, nauczyło mnie podstaw posługiwania się tego typu sprzętem, jego konserwacji i pielęgnacji. I była to szkoła twarda, bo urządzeni…

Droga przez aerografię 1 / Way through the airbrushing 1

Cześć wszystkim, zapraszam Was ciepło do lektury kolejnego materiału na moim blogu. Okazuje się że mam na karku równiutką setkę wpisów, co sprawia mi olbrzymią radość i napawa pewną dozą optymizmu że uda mi się wytrwać na drodze publikowania dla Was kolejnych materiałów. Na blogu ostatnimi czasy nastąpiły pewne zmiany, pewnie największą jest założenie kanału na YouTube. Drugą, zaplanowaną na dzisiaj jest powrót do publikacji materiałów w układzie dwujęzycznym po trzech latach od ostatniego artykułu przetłumaczonego na ten język!

 Hello everyone, please come take a look at new material that i've prepared for You on my blog. I'm shocked to announce that it seems like its the 100th post on this blog. This joyful news fuels my productivity and really gives me optimism so needed to hold on with this kind of work. Blog has been through some changes lastly, propably the biggest one is hosting a YouTube channel of mine ( though only polish materials presently ) But the second big ch…