piątek, 12 stycznia 2018

Pampry z czarnego rynku czyli o odlewnictwie słów kilka

Hej kochani!

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami kilkoma przemyśleniami w związku z spopularyzowanym ostatnimi czasy w nadwiślańskiej krainie procederem odlewania pacyn. Motorem napędowym moich rozważań jest oczywiście pewna urocza parka z pięknego miasta Łodzi, oraz kłótnie związane z ich działalnością mające miejsce na łamach rozmaitych grup na portalu niejakiego Marka Cukiergóry, zwłaszcza tych związanych ze oldhammerami, middlehammerami itp, jako bardziej opłacalnymi w odlewaniu i wyprodukowane w technologii ułatwiającej odlewanie (pozdrawiam osoby które próbowałyby podrobić współczesne plastiki).

   Chyba najważniejsza rozterką jest pytanie czy warto kupować takie modele. Dla mnie ten temat zdaje się być względnie jasny - Jeśli godzimy się na nieszczególnie przewidywalną jakość (nie żeby GW w czasie produkci tamtych modeli miało jakąś znacznie lepszą) i przede wszystkim jeśli nie planujemy kiedykolwiek sprzedawać tych modeli! Bo o ile nie widze nic złego w tym, że będę mógł sobie zagrać np w Mordheim na trudno dostępnych wzorach przeznaczonych do tej gry w przystępnej cenie... ale liczę się z tym że tylko na użytek własny.

   Oczywiście w trakcie lektury poprzedniego paragrafu część z Was mogła doznać głębokiego bólu ujścia okrężnicy i generalnie herzklekotów wszelakich... Wszakże to przeczy idei kolekcjonerstwa! I zasadniczo się z tym zgadzam... natomiast stanowczo wypieram się miana kolekcjonera :) Dla mnie istotą zabawy nie jest zbieranie antycznych grudek ołowiu a granie w gry ładnie pomalowanymi i możliwie najbardziej klimatycznymi pacynkami! I ciężko mi ukryć, że to bardziej kolekcjonerskie podejście zalatuje mi niestety snobizmem.

   W całym zagadnieniu oczywiście ciężko wyzbyć się hipokryzji, wszakże kupując odlewy wspieram ten proceder, przykładam rękę do szerzenia się bezprawia i ogólnie temat cuchnie kałem. I jest to prawda, natomiast w ograniczonym zakresie.

   Nie chcę tutaj usilnie doszukiwać się argumentów mających na celu zamaskowanie mojej niekonsekwencji w tym temacie, ale po pierwsze- właściciel praw do tych wzorów już z nich nie korzysta i w żaden sposób nie kapitalizuje. Zatem kupując kopię nie doprowadzamy do konfliktu interesów między właścicielem praw a podłym podrabiaczem. W czyje interesy więc to godzi? Może kolekcjonerów, którzy za te same wzory odlane 15-30 lat wcześniej i z trochę innego stopu metali płacą/zapłacili wielokrotność kwoty którą wydałem ja? No chyba nie do końca bo ich wartość jako unikatów i oryginałów jest dokładnie taka sama.... Jedyną więc stroną która ponosi szkody na wskutek w/w procederu jest ego i osobista duma kolekcjonerów!

Kuuurła jakie drogie te dog of łory
   Naturalnie, zachowanie odlewników jest godne nagany w związku z faktem że zazwyczaj niedostatecznie klarownie ( tudzież wcale) nie informują potencjalnych nabywców o nieoryginalnym charakterze sprzedawanych ludków, ale nie oszukujmy się. Jeśli na popularnym polskim portalu aukcyjnym pojawia się kompletna banda do mordheima o cenie rynkowej oscylującej wokół 150 funtów brytyjskich za cenę 115 peelenów to naprawdę nie trzeba być geniuszem żeby domyślić się że coś jest nie tak.

  

Abstrakcyjnie więc zaryzykuję tezę godną polaka-nosacza sundajskiego że odlewy są tak długo akceptowalne, jak długo są tanie. Nie wprowadzają bowiem natenczas w błąd i nie udają wyrobów oryginalnych.

   Mam nadzieję że nie poniosę zbyt surowej kary w internetach za moje tezy, liczę na rzeczową i serdeczną dyskusję na ten temat. Oczywiście mój felieton nie miał nikogo obrażać ani zachęcać do zachowań niezgodnych z prawem, stanowić miał jedynie podstawę do wymiany myśli :)

czwartek, 4 stycznia 2018

ŚWF 2017 - Wieszcz Wikingów

   Witajcie kochani w ten... nieszczególnie piękny dzień. Z pewnym opóźnieniem, za które najmocniej przepraszam Was, a w szczególności mojego figurkowego darczyńcę (niestety wyjazd do rodziny na święta nałożył się nieco z absolutnym poskładaniem mnie przez chorobę, więc nieszczególnie mogłem podjąć paczkę) chciałbym pokazać wam imponującą zawartość kartonika który czekał na mnie tak długo na poczcie. 
    Jest to Wieszcz/Kapłan z gry Saga ( wizualnie inspirowany chyba z lekka serialowymi Wikingami ) wykonany przez firmę Gripping Beast a zmalowany przez Dominika Pierzchlewicza z bloga Kostka Domina ( a tak przynajmniej wnioskuję po imieniu, miejscu zamieszkania i stylu malowania :P)
Co cieszy mnie w dwójnasób - po pierwsze malowanie to kawał doskonałej roboty, po drugie Jego blog( czy też zawartość i bogate życie wargamingowe) nie raz był obiektem mojej zazdrości i źródłem inspiracji zarazem.

Dzięki Dominik!

PS: Jeśli pomyliłem się co do tożsamości darczyńcy to niech mnie ktoś zabije, proszę....

wtorek, 2 stycznia 2018

Wideoporadnik- odcinek 3

Hej,

Zapraszam wszystkich do obejrzenia kolejnego odcinka mojego poradnika "Jak zacząć malować figurki"

W końcu doczekałem się stosownych statywów i dodatkowego oświetlenia, co pozwoli mi kręcić bardziej poradnikowe odcinki. Jeszcze wymaga dopracowania kwestia ostrości w momentach w których obiekt kręcony oddala się od maty biurkowej, ale na pewno to ogarnę!

Zapraszam do komentowania, udostępniania i oczywiście zostawiania subskrybcji!


wtorek, 28 listopada 2017

Moja tuba


Hej,

     Dziś mam dla Was coś szczególnego, zrobiłem drugie (mam nadzieję bardziej drugotrwałe) podejście do prac nad kanałem Youtubowym, tym razem z trochę lepszym zapleczem technicznym. Mam nadzieję że materiał przypadnie Wam do gustu, zapraszam do oceniania i komentowania mojej pracy ;)





wtorek, 21 listopada 2017

White lions

Hej!

   Długawo nie postowałem, ale zaręczam że to wynik natłoku prac! Zmalowałem dla znajomego znajomego 30 elfów wysokiego rodu. Zdjęcia robione nowym aparatem, troszkę brak mi miejsca żeby porządnie oddalić aparat w wyniku czego focus jest czasami w dziwnych miejscach, ale już się ucze jak temu zaradzić!

   Dawajce znać co myślicie o zdjęciach i modelach :)







czwartek, 5 października 2017

Stojaki na farby Hobbyzone

Hej

     Dzisiaj w pracy dostałem paczkę kurierską z firmy Hobbyzone, gdzie złożyłem zamówienie na stojaki na farby z ichniej linii modularnej. Ściskając kurczowo całkiem solidną i przyzwoicie zabezpieczoną paczkę pognałem do domu żeby jak najszybciej je popsuć :)



     Po zdjęciu z pakunku folii bąbelkowej mój błędny wzrok spotkał dwa kartony, takie jak na zdjęciu obok, schludnie zabezpieczone naklejką -plombą, fakturę, broszurkę wskazującą pozostałe produkty z linii modularnej oraz dwie fajne naklejki z logiem firmy. Wcześniej, gdy kupowałem nakładkę na biurko z tej samej firmy również znalałem w paczce naklejki, więc nie było to szczególne zaskoczenie, zdaje się to być stałą praktyką nadwiślańskiego producenta.








     W kartonach znalazłem całkowicie rozłożone panele z laminowanego MDFu, oraz cztery dość potężne magnesy neodymowe. Montaż okazał się banalny, złożenie dwóch modułów ( zwyczajnego i narożnego) zajęło mi w najgorszym wypadku pół godzinki. Produkt można kleić dowolnym klejem do drewna, więc mój warsztatowy klej wikol jak najbardziej spełnił swoją rolę. Sugeruję najpierw zagruntować powierzchnię rozwodnionym lepiszczem, a dopiero potem brać się za właściwe powlekanie części klejem i montaż.

     Złożenie produktu zajęło mi raptem kilka chwil. W przypadku w którym planujecie montaż magnesów, należy od tego zacząć, gdyż otwory przygotowane pod nie są celowo nieco mniejsze, a sugerowanym przez producenta sposobem ich implantacji jest wbicie psubratów młotkiem! Ja odpuściłem sobie tymczasowo te zabiegi, gdyż nie planuję wznosić konstrukcji mojego warsztatu wzwyż, a nie czuję potrzeby łączenia modułów bokami- są na tyle solidnymi meblami, że wątpię, żeby podatne były na jakieś szturchnięcia. W przypadku w którym planujemy stawiać moduł na module sugeruję jednak montaż w/w magnesów. Nie zdecydowałem się również na wklejanie każdego rządka trzymaków na farby a jedynie najwyższego (który zdawał się być istotny dla stabilności konstrukcji) podjąłem taką decyzję przez wzgląd na problemy z utrzymaniem czystości które mogłyby mnie napotkać, gdybym próbował odkurzyć każdy zakamarek stojaka.



     Godnym pochwały jest również system śledzenia paczki zaimplementowany przez chłopaków z hobbyzone, po złożeniu zamówienia mamy dostęp do panelu na ich stronie który informuje nas na jakim etapie jest paczka w ich ciągu logistycznym, a po przekazaniu jej zewnętrznemu przewoźnikowi podaje nam stosowny numer listu przewozowego. Słowem podsumowania, jestem bardzo zadowolony z zakupu, za sto jednostek NBP nabyłem drogą kupna masę wygody, w końcu nie trzeba będzie składować farb w pudełku na krześle obok, biurko również prezentuje się wielokrotnie bardziej okazale




wtorek, 3 października 2017

Mordheim Warlock

Hej,


     Póki co blog utrzymuje szalone tempo, nie mam najmniejszego pojęcia jak długo uda się utrzymać taki poziom aktywności :)
     W dniu dzisiejszym udało mi się wykończyć model, który czekał na ostatnie szlify już kupę czasu. Mowa o modelu warlocka, a więc najemnego ostrza do Mordheim i Warheim FS. Podobnie jak ogr najemnik model upstrzony jest uroczymi akcentami, takimi jak jaszczurze łapki, kamienie z wyrdstona, tak popularnego w tym szalonym mieście oraz przede wszystkim ropuchy na ramieniu!
     W mojej armii nordlandu będzie służył jako mag bright/death/shadow, mam nadzieję że casting rolle będą mu wypadać lepsze, skoro jest już pomalowany!