środa, 9 stycznia 2013

Recenzja fali nowości od Dark Angels cz2

Cześć

         Postanowiłem wprowadzić nowy zwyczaj i zacząć wywiązywać się z obietnic dotyczących terminowości następnych artykułów, tak więc, póki noc jest jeszcze młoda , czas na część drugą artykułu o moich wrażeniach dotyczących nowych figurek do osławionych mrocznych marines w szlafrokach.
      GW dało mrocznym aniołom 3 modele z sekcji HQ - Długo oczekiwany model dowódcy Deathwingu, głównego kapelana oraz sztandarowego. Jak zapewne zauważliście , w poprzednim artykule dałem wytworom wydawcy całkiem wysokie noty. Wymaga to jednak drobnej erraty - większość z tych modeli to moim zdaniem krok w tył względem klimatu armii. Muszę powiedzieć, że kochałem klimat starych mrocznych aniołów, i miał na to wpływ ascetyzm tych modeli. Nie umiem do końca opisac tego nieuchwytnego charakteru ich starych figurek, wywołuje on jednak we mnie niezdrowy dreszcz podniecenia. Nowe modele są jak najbardziej poprawne, ale pozawione ducha i charakteru, zastąpionego jarmarcznymi ozdobami. Muszę powiedzieć że w kwestii zachowania specyfiki frakcji, to sekcja HQ z tej fali nowości przypadła mi do gustu znacznie bardziej niż część plastikowa.

Jako pierwszy zrecenzuję model który podoba mi się bez dwóch zdań najmniej , a jest nim mistrz Deathwingu - Belial. Model jest jak najbardziej poprawny, i moja ocena może wywołać zaskoczenie - ale moim zdaniem nie ma tam absolutnie nic ciekawego, magnetyzującego ,  co sprawiłoby że naprawdę chcemy poświęcić 10 minut więcej na przejrzenie go. Bo co my tu mamy ? Ot, termosa, w niezbyt ciekawej pozycji (nie wiem kto porusza sie w tak betonowy sposób na polu bitwy ...) unoszącego miecz i bolter szturmowy. OK ma fajny płaszcz - ale "zwykli" deathwing knighci też takowe posiadają. Ma na plecach zawieszony panel, nie ma on jednak wystarczającego szczegółu żeby skutecznie przyciągać oko. Ciekawe są modyfikacje pancerza (wykrój wentyli tylnych i 3 obłe sensory nad głową ) ale moim skromnym zdaniem niekoniecznie w guście. Zbyt prostolinijnie i swobodnie ingerują w budowe klasycznego pancerza terminatorskiego.

Ocena 5/10

 Teraz z kolei, skupię się na "szarej myszce" tej fali, czyli standard bearerze. Nie ma co dużo mówić, model jest w mojej opinii całkiem przyzwoity, na pewno bardziej intrygujący swoim wyglądem niż wymieniony powyżej pan. Model chorążego nawiązuje, a najprawdopodobnie wulgarnie zżyna schedę poprzednika na tym stanowisku - słowem- jest identyczny, z tym że dorzeźbiono mu całkiem ładną szmatkę i sprzedaje się w innym surowcu za 50 złociszy więcej. Cóż. Nie mogę powiedzieć żeby mój stosunek do podobnych praktyk był entuzjastyczny, ale tym razem przeszło bez bólu. Jak wystawiał bym notę wydawcy, a nie figurce to byłaby znacznie niższa.

Ocena 6,5/10

Ostatni model jest moim faworytem w tej fali. Jest to remake fantastycznej figurki Asmodai'a, będącego głównym kapelanem śledczym zakonu. Figurka budziła swoim wyglądem szczere przerażenie. Nie był ładny, wręcz przeciwnie. Ale otoczony był nimbem przerażenia. Nowa odsłona tej postaci jest bardzo podobna do starej, udało się jej uchwycić pewne cechy orginału. Właściwie ciężko z pamięci okreslić co się zmieniło i dopiero bliższe oględziny na to pozwalają. Model jest jednak szalenie udany , choć ciężko coś o nim napisać.

Ocena 8/10

PS: Wiem, motory Ravenwingu nie zostały opisane w żadnej z części. Spróbuję to jak najszybciej uregulować

3 komentarze:

  1. Mieszają Ci się Ravenwing z Deathwingiem. Raven - to chłopki z motocyklami, Death - to termosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ach, faktycznie w jednym miejscu fatalnie się pomyliłme :/
    Zapewniam że rozróżniam te kompanię bo mam kumpla zboczeńca fluffu DA , który wbił mi to do głowy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń